Ilość stron: 296
Data wydania: 2009-04-17
Cena: 29,80 zł
Opis wydawcy: Dziwne rzeczy dzieją się na odległym mroźnym archipelagu. Niezwykłe skrzydlate stworzenia latają nad skutymi lodem mokradłami, zwierzęta-albinosy kryją się w ośnieżonych lasach, białe meduzy jarzą się w głębinach oceanu.
A Ida MacLaird powoli zamienia się w szkło...
Midas Crook stroni od ludzi. Z pasją uwiecznia na fotografiach swój czarno-biały świat. Dzięki Idzie odkrywa inne kolory...
Za wszelką cenę muszą powstrzymać jej zagadkową przemianę. Ale czas ucieka nieubłaganie...
Życie konkretnej osoby, to pojedynczy rozbłysk pośród miliona innych…
Może być, jak szybkie mrugnięcie lub leniwe otwieranie oczu o poranku…
Jednak zawsze jest chwilą, małą cząstką w nieskończoności czasu…
Gdy świat pędzi naprzód, ofiaruje ci obietnicę przyszłych przygód i radości, myślisz, że masz wieczność, aby wszystkiego doświadczyć…
Jak mylne jest to wrażenie…
Co zrobisz, gdy widmo jutra zostanie ci nagle odebrane?
Gdy będąc młodym człowiekiem, myśląc iż masz świat na wyciągnięcie ręki, dowiesz się, że pozostało ci niewiele czasu...
A twoje ciało zacznie zamieniać się w szkło, coraz szybciej i szybciej…
Pozwolisz prowadzić się losowi, czy weźmiesz życie w swoje ręce?
Będziesz walczyć, czy egzystować?
Pozwolisz sobie na miłość, czy otoczysz się samotnością, jak szczelnym kokonem?
„Ta powieść jest jak rzadka orchidea – piękna i ekscentryczna” – tak o debiutanckiej powieści Alego Shan’a napisało brytyjskie wydawnictwo Atlantic Books, te słowa chyba najtrafniej opisują tę książkę.
Wyobraźmy sobie kwiat zapakowany w folię przyozdobioną wstążeczkami, aby się do niego dostać musimy powoli ściągać opakowanie, tak aby nie uszkodzić tego pięknego okazu.
Warstwa, po warstwie…
Odsuwamy na bok słowa, choć pełne poetyckości, które jakby ograniczają nam dostęp do prawdziwego znaczenia powieści, wyrzucamy niepotrzebne, nudzące nas fragmenty…
Wreszcie możemy cieszyć się obcowaniem z pięknem i zachwycającą innością tej powieści.
To jedna z tych książek, nad którymi dumam po ich przeczytaniu.
Zostawiła po sobie myśli nieujarzmione, emocje bez ujścia, słowa poplątane…
Nie było nagłego wybuchu „Uwielbiam!”, „OMGsh!” czy „Beznadziejna…”
Była cisza… przedłużająca się cisza dookoła mnie i wielka batalia myśli w mojej głowie.
Opinie na temat książki są różne…
To pewnie przez jej ekscentryczność, narrację, tematy jakie porusza, wykorzystanie interesującego motywu – zamiany w szkło - w taki, a nie inny sposób.
A jednak coś w niej jest, oprócz pięknej nastrojowej okładki i intrygującego tytułu, co nie pozwala mi o niej zapomnieć.
Mamy tutaj miszmasz rozdziałowy, teraźniejszość miesza się z przeszłością, każdy bohater wyrywa się do nas ze swoją historią, fikcja przeplata się z rzeczywistością, na początku czytania książki wywołuje to trochę zamieszania, ale z czasem idzie się przyzwyczaić do stylu autora.
Nie ma tutaj szybkich zwrotów akcji, napięcia, jakiejś wielkiej tajemnicy, czy romantycznej opowieści o niebezpiecznej miłości.
Fabuła mknie powoli, jak ostrożne kroki Idy McLaird po uliczkach St. Hauda’s Land. Tutaj ważni są bohaterowie – ich uczucia, to co sprawiło, że są tacy, a nie inni.
To opowieść o ludziach, samotności i przemijaniu. Historia o zmianach, jakie zachodzą w człowieku, gdy sobie na nie pozwoli.
