Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2011

Kiedy życie daje nam w kość...


"Z deszczu pod rynnę" Kerstin Gier
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sonia Draga
Ilość stron: 336
Data wydania: 2009-02-25
Cena: 29,90 zł

Książka autorki niesamowitej Trylogii Czasu.




Jest Ci smutno?
Wszystko co złe, spotyka właśnie Ciebie?
Uważasz, że twoje życie legło w gruzach?


Czy właśnie usłyszałam ciche „tak..."? Jest tylko jeden sposób, aby to zmienić. Zapraszam na terapię książkową!

Jeśli na powyższe pytania odpowiedź była negatywna, nic nie szkodzi. Jestem pewna, że książka i tak wam się spodoba.

Lekarstwo: „Z deszczu pod rynnę”. ( Sto procent skuteczności! Nigdy, ale to nigdy nie zawodzi!)

Rezultaty: Stosy brudnych naczyń. Brak obiadu. Potępiające spojrzenie kota stojącego nad pustą miską. Niekontrolowane wybuchy śmiechu. Bliscy patrzący na ciebie, jak na wariata.

Poprawa humoru gwarantowana!


Gerri to 30letnia pisarka tanich romansów. Wiedzie na pozór szczęśliwe życie. Niestety ostatnio stwierdziła, że ma depresję, a jedyna rzecz, która pozwala jej cieszyć się życiem to praca. Pech chce, że i to zaczyna się walić – wizja bezrobocia jest coraz bardziej namacalna. Perspektywy Gerri na przyszłość nie są różowe. A skoro i tak ma depresję, to co jej zaszkodzi popełnić samobójstwo? W końcu zawaliła wszystko, co w jej życiu najważniejsza:
- miłość,
- pracę,
- i resztę.
Główna bohaterka uważa, że jej śmierć, nic nie zmieni w życiu jej rodziny i przyjaciół. Czuje się zaniedbana i niekochana. Ma wrażenie, że zawsze była traktowana gorzej, chociażby przez matkę, która wypomina jej katastrofę z balem w liceum i nie chce przyznać, że jej córka zarabia pisząc tanie romansidła.
Jak przystało na zodiakalną Pannę Gerri postanawia tak popełnić samobójstwo, aby jej rodzina nie natrudziła się zbytnio przy robieniu „porządków” po jej zejściu z tego świata.

„Wariant z podcięciem sobie tętnic nie wchodził w rachubę, bo nie mogłam znieść widoku krwi. Poza tym nie jest wcale tak łatwo znaleźć odpowiednią tętnicę.
Ale z tabletkami powinnam sobie poradzić bez najmniejszego problemu. Tak, połknięcie ich będzie przecież dziecinnie proste.”



Zdobywa leki nasenne ( które daje jej nic nieświadoma matka), cały tydzień zaprawia się w piciu alkoholu, pisze listy pożegnalne, kupuje sukienkę, idzie do fryzjera, a nawet wynajmuje pokój w hotelu…

Można powiedzieć… samobójstwo doskonałe…